Czy przykład zawsze płynie z góry? 6 czerwca 2009
Żyjąc w XXI wieku większość z nas, w ogóle nie zastanawia się nad strukturą władzy w swoim państwie. Większość krajów demokratycznych opiera się na trójpodziale władz. Dzięki temu każda sfera ...
Żyjąc w XXI wieku większość z nas, w ogóle nie zastanawia się nad strukturą władzy w swoim państwie. Większość krajów demokratycznych opiera się na trójpodziale władz. Dzięki temu każda sfera władzy jest od siebie niezależna, równorzędna, i co najważniejsze w teorii powinna nawzajem się kontrolować. Takie odgórne zapewnienia pozwalają obywatelowi powierzyć własne zaufanie jednostkom rządzącym. Większość obywateli toleruje i szanuje istniejące prawo, które w zamyśle obowiązuje każdego, niezależnie od wykonywanego zawodu i zamożności. Dzięki temu obywatele podążają za przykładem płynącym z góry. Nasuwa się tutaj teraz pytanie: czy aby wszystkie przykłady płynące „z góry” są godne naśladowania? Co wtedy, kiedy przewartościujemy nasze zaufanie i czeka nas za to kara?
Michał Duda, redaktor Dziennika Internautów powołując się na TorrentFreak pisze: „Badania intranetu brazylijskiego senatu wykazały, że znajduje się w nim mnóstwo gier, filmów i muzyki chronionych prawami autorskimi. Tymczasem jeden z senatorów od 2005 prowadzi krucjatę przeciwko piractwu w internecie. […]
Śledztwo przeprowadzone przez Congressoemfoco ujawniło olbrzymie zasoby nielegalnych plików umieszczone w intranecie brazylijskiego senatu – informuje TorrentFreak.”
Pewnie wielu czytelników mając przed oczami taką wiadomość zastanawia się: „Jak to jest, że władza ustawodawcza, która odpowiedzialna jest za ustanawianie obowiązującego prawa – nie przestrzega go, perfidnie łamiąc wszelkie reguły?” Jak państwo powinno wytłumaczyć takie zachowanie obywatelom?
W artykule Pana Michała czytamy: „Po odkryciu procederu rząd obiecał podjąć odpowiednie kroki i przeprowadzić wewnętrzne śledztwo w celu dojścia do źródła wspomnianych plików. Sam fakt ich odkrycia skwitowano stwierdzeniem, że „sieć z więcej niż dziesięcioma tysiącami użytkowników nie jest łatwa do monitorowania”.”
Zastanawiam się, czy takie zachowanie i działania można w ogóle w jakikolwiek sposób wytłumaczyć, kiedy chodzi o instytucje państwową?
Jak mają czuć się obywatele państwa, w którym władza robi żywnie to na co ma ochotę, łamiąc prawo i kompletnie nie stosując się do tego co sama ustanowiła. Zaś warstwa społeczeństwa, która jest powiązana z piractwem w Internecie ponosi ogromne sankcje za swoje czyny.
Pewnie gdyby nie ostatni akapit w artykule Michała Dudy nie zwróciłbym na ten temat szczególnej uwagi. Wiadomo, ostatnie wiadomości chociażby z Francji czy Hiszpanii, donosy o The Pirate Bay dolewają oliwy do ognia rozbuchując ten temat w pewnego rodzaju aferę. Wydaje mi się, że jest jedno małe, istotne „ale” – czy nie lepiej jest najpierw uprzątnąć dom, a później zabrać się za porządki na posiadłości? Bowiem sprzątając posesje, łatwo wnieść „błoto” z powrotem do domu…
Cały artykuł o nielegalnych plikach w brazylijskim senacie można przeczytać tutaj. Natomiast notka z 2007 roku ujawniająca szerzące się piractwo w Polskim sejmie dostępna jest pod tym adresem. Gorąco zachęcam do lektury.
You can leave a response, or trackback from your own site.

Leave A Reply