Archiwum kategorii ‘Zakupy w sieci’
USA: Optymistyczna prognoza dla rynku e-commerce
Według szacunków amerykańskich marketerów, świąteczna sprzedaż online za oceanem wyniesie ok. 30 mld dolarów (nie wliczając podróży). Jest to 5.4% wzrost w stosunku do roku 2008. Przyglądając się danym z poprzednich można stwierdzić, że pomimo kryzysu gospodarczego, który najbardziej dotknął Stany Zjednoczone jest to imponujący wynik (dla przykładu, przychody w 2008 roku na rynku online spadły o 5.7% do roku 2007).
Szacowany wzrost to jeden z niewielu sygnałów, że rynek e-handlu wcale nie zamierza się kurczyć, wręcz przeciwnie. Właściciele sklepów internetowych mieli mnóstwo czasu na modernizację witryn, na których dokonywane są zakupy. Poprawa wyglądu, pełne opisy produktów, zdjęcia, prezentacje filmowe, a nawet recenzje i testy. Wszystko to, aby zachęcić klienta do kupna produktu w konkretnym sklepie. Sprawdzone taktyki marketingowe przynoszą najlepsze efekty. Rynek e-commerce przechodzi transformacje i może być to bardzo mocny cios w stronę właścicieli sklepów detalicznych.
Polskie e-sklepy coraz bardziej popularne
Piotr Mazurkiewicz opublikował bardzo ciekawy artykuł na Rzeczpospolita.pl dotyczący zwiększającego się zainteresowania Polaków e-sklepami. Autor w tekście prezentuje zmieniające się trendy w zachowaniu społeczeństwa. Dzięki temu w sieć inwestują takie sklepy jak chociażby sieć delikatesów Piotr i Paweł.
„Możliwości Internetu zauważają inne sieci handlowe. W ten kanał sprzedaży inwestują m.in. E.Leclerc czy sieć delikatesów Piotr i Paweł. – W ostatnich miesiącach rozszerzyliśmy obszar działania o ponad 40 miejscowości wokół Warszawy. Bardzo prężnie rozwija się też e-sklep we Wrocławiu – mówi Błażej Patryn z Piotra i Pawła.”
Polacy wybierają zakupy przez Internet ze względu na niższą cenę niż w tradycyjnych sklepach. Czytamy: „Klientów w Internecie przybywa z miesiąca na miesiąc. – Spowolnienie gospodarcze sprawiło, że Polacy coraz bardziej doceniają handel internetowy – ocenia Eric McCloskey z firmy doradczej Boston Consulting Group. Dlaczego? Bo groźba utraty pracy lub obniżki płac sprawia, że konsumenci o wiele ostrożniej wydają pieniądze. Ponad 40 proc. klientów oszczędza na zakupach odzieży, a co dziesiąty na żywności.
Wiele osób zaczyna więc kupować w Internecie – zazwyczaj jest tam co najmniej 20 proc. taniej niż w tradycyjnych sklepach. Ważna jest także oszczędność czasu oraz często większy wybór na wirtualnych półkach. „
Według badań D-Link Technology Trend zakupy w sieci robi co trzeci polski internauta (32%). Z handlu elektronicznego skorzystało w ciągu minionego roku ponad 4,2 mln klientów – to o milion więcej niż w 2007 roku, gdy zakupy w sieci deklarowało 28% badanych internautów.
Polacy udają się na internetowe zakupy przede wszystkim ze względu na korzystniejsze ceny niż w tradycyjnych sklepach („jest taniej” odpowiada 50% klientów) oraz wygodną formę („nie muszę wychodzić z domu” – 49%). Co trzeci ankietowany (31%) twierdzi, że w Internecie znajduje bogatszy asortyment towarów, a prawie co czwarty (23%) przyznaje, że zakupy online są dla niego receptą na brak czasu.
E-commerce w Rosji
Kilka dni temu na stronie ecommerce.blox.pl pojawił się ciekawy artykuł, który jest zarazem preludium do cyklu interesujących tekstów o zagranicznych rynkach e-commerce. Autorem tekstu jest Błażej Stachowiak. Autor dzieli tekst na dwie kluczowe części, w których szczegółowo opisuje skutki i przyczyny obecnego stanu e-handlu w Rosji. Czułbym się źle jeżeli nie zaproponowałbym Wam – czytelnikom przeczytania tego tekstu.
„Jakość dostawy to nie jest jedyny problem na rosyjskim rynku e-commerce. Drugim problemem jest bardzo wysoka skala piractwa. Dlatego sprzedaż oprogramowania, licencji, odsłuchów, czy audiobooków ma na razie małe szanse na przebicie się, bo najpierw muszą się zmienić przyzwyczajenia rosyjskich internautów. Zresztą nie wiem czy wiecie, ale 16% użytkowników internetu z Wysp Brytyjskich przyznaje się do piractwa! Więc możecie sobie wyobrazić skalę tego zjawiska w Rosji…” – całość artykułu znajduje się pod tym adresem.
Błażej Stachowiak - związany z e-businessem od początków jego istnienia w Polsce. Twórca sukcesów i autor innowacyjnych rozwiązań informatycznych w największej księgarni internetowej Merlin.pl. Na co dzień łączący obowiązki ojca i męża godząc je z przyjemnościami podróży na koniec świata, białego szaleństwa oraz dwóch kółek. Ojciec i założyciel Butiku Webowego, w ramach którego doradza jak efektywnie wykorzystywać elektroniczne kanały sprzedaży do kontaktu z prosumentem.
E-handel: Świetlana przyszłość, czy puste słowa?
Rzeczpospolita.pl rokuje świetlaną przyszłość dla polskiego sektora e-commerce. Marcin Zwierzchowski w swoim artykule przedstawia dane, jakie zostały zaprezentowane na IV Kongresie Gospodarki Elektronicznej. Wicepremier gospodarki Dariusz Bogdan poinformował, że w 2008 roku Polacy na zakupy w sieci wydali 4,5 mld zł. Natomiast średnia wartość pojedynczej transakcji sięgnęła nie bagatela ok. 850zł.
Dalej w artykule możemy przeczytać o trendach, którymi podążają Polacy. Wiceminister opierając się o swoje dane twierdzi, że: – „O ile w 2007 r. z bankowości online korzystało ok. 29 proc. internautów, to w 2008 r. było to już 35 proc. Pod względem ilościowym w latach 2006 – 2008 liczba osób korzystających z usług bankowych przez Internet wzrastała średnio o około 1,2 mln rocznie”
Według wiceszefa resortu gospodarki, zaledwie 12 proc. obywateli Unii ocenia handel w Internecie jako bezpieczny. Dlaczego zatem zakupy z roku na rok robią się coraz bardziej popularne? (Polska może być tego doskonałym przykładem). Jak więc te dane mają się do rzeczywistości? „Mimo to eksperci szacują, że do 2015 r. zaufanie do internetowych transakcji wzrośnie na tyle, że nawet jedna czwarta handlu przeniesie się do sieci.”
Na IV Kongresie Gospodarki Elektronicznej został również poruszony temat MŚP.
Czytamy: „Z przedstawionych przez Bogdana danych wynika, że w ubiegłym roku 95 proc. polskich przedsiębiorstw korzystało z komputerów, a 93 proc. z nich miało dostęp do Internetu. Przy tym ponad połowa firm korzystała z Internetu szerokopasmowego.
Natomiast tylko 17 proc. polskich firm korzystało w 2008 r. z bezpłatnego oprogramowania
Z badań D-Link Technology Trend wynika, że w 2007 roku niemalże 3 (72%) społeczeństwa robiąc zakupy w sieci płaciła za pośrednictwem e-bankowości. Rok później ten trend zmalał (64%) na rzecz płatności przy odbiorze. Na taką kolej rzeczy mógł wpłynąć fakt, że ubiegły rok obfitował w „internetowe sklepy widmo”.
Autorzy badania D-Link Technology Trend spytali także Internautów, którzy nie wydają pieniędzy w sieci, o powody ich decyzji. Ankietowani najczęściej wymieniali brak możliwości obejrzenia towaru przed zakupem (28%) oraz brak wiedzy związanej z e-handlem (26%). Znacznie mniej Polaków niż przed rokiem boi się nieuczciwych sprzedawców – w badaniu z 2007 roku taką odpowiedź wskazało 33%, obecnie 26% ankietowanych. Na kolejnych miejscach wskazywane są obawy związane płatnościami (13%), brak osobistego kontaktu ze sprzedawcą (10%) oraz strach przed niedostarczeniem przesyłki na czas (9%).



Sprawdzone strategie dla e-commerce. Sukces czy porażka?
Recesja zmusza sprzedawców, aby powrócić do podstaw, które pozwoliły na rozbudowę i wypromowanie sklepu wśród Internautów, mianowicie – działań marketingowych. Powrót do wypróbowanych metod i taktyk, takich jak, np. e-mail marketing, płatne wyszukiwanie, które przynoszą wymierne korzyści i przyciągają potencjalnych klientów.
BDO Seidman w „Retail Compass Survey” stwierdził, że oferty promocyjne wysyłane za pośrednictwem e-maili są na samej górze listy najczęściej wykorzystywanych internetowych strategii marketingowych.
Kevin Ertell, wiceprezes ds. sprzedaży detalicznej stwierdził, że: „Coraz mniej ludzi korzysta z bezpośredniego wyszukiwania stron. Internauci poszukują produktów i usług za pomocą wyszukiwarki Google, która doprowadza ich do tego czego szukają. Pomijając wyszukiwanie konkretnego sklepu.”
Właściciele sklepów internetowych muszą zatem podjąć się stworzenia nowych działań marketingowych.
Jakie będą rezultaty? Najbliższe miesiące pokażą które sklepy nadążają za zmieniającymi się trendami, a które nie potrafią sobie radzić z rynkiem – żywym organizmem.