Napisany przez ‘badania’

30 marca 2010 | Autor: Kamil Rusjan

Profile słuchaczy radia w Internecie

Profil słuchacza radia w InternecieSłuchacze radia internetowego, którzy deklarują, że słuchają go ze strony nadawcy nadającego również na falach FM mają zbliżoną strukturę do słuchaczy „naziemnych” tych stacji. Słuchacze radia nadającego wyłącznie w sieci charakteryzuje podobny profil – są młodsi (dominuje kategoria 15-34) – wynika z najnowszych badań D-Link Technology Trend.

  • Dla wybierających radio nadające jedynie w Internecie najważniejszym czynnikiem wyboru jest muzyka (lepsza, więcej, dopasowana) i brak reklam (najważniejszy czynnik dla młodszych słuchaczy).
  • Ponad połowa słucha stacji radiowej poprzez stronę www, a ponad 20% używa do tego celu komunikatora (bez konkurencji pozostaje tu Gadu-Gadu).
  • Popularne są strony/serwisy internetowe nadawców nadających także na falach FM (wysokie wskazania zyskują duże i znane marki radiowe takie jak Eska, RMF czy Radio ZET). Duża różnorodność stacji/serwisów ofWykresy z badania RadioNeterujących słuchanie radia internetowego sprawia, że zasięgi poszczególnych stron www są dość niskie.
  • O słuchanym radiu internetowym respondenci dowiedzieli się głównie wyszukując informacji w Internecie. W przypadku komunikatora i stron istniejących nadawców FM istotną rolę pełniła reklama.
11 lutego 2010 | Autor: Andrzej Jędrzejczak

RadioNet – badania D-Link Technology Trend

Podczas gdy medioznawcy od lat rozważają zagrożenie, jakim dla prasy drukowanej jest Internet, ten podbija kolejne medialne terytoria. W Polsce mamy już 3,2 mln osób słuchających stacji radiowych za pośrednictwem Internetu. Jak pokazują ostatnie badania D-Link Technology Trend, 40% internetowych radiosłuchaczy to fani stacji, których próżno szukać na falach eteru.

Jak wynika z badań NetTrack, cyklicznie prowadzonych przez Millward Brown SMG/KRC, radia w sieci słucha 22% polskich internautów, czyli Jak wynika z badań NetTrack, cyklicznie prowadzonych przez Millward Brown SMG/KRC, radia w sieci słucha 22% polskich internautów, czyli 3,2 mln osób. Właśnie ta grupa została „wzięta pod lupę” w ostatnich badaniach z serii D-Link Technology Trend. Jak pokazały badania, wśród stacji, które w Internecie nadają równolegle do emisji w eterze, prym wiodą ogólnopolskie i ponadregionalne stacje takie jak RMF FM, do słuchania którego przyznaje się blisko co piąty (18%) słuchacz, spośród tych, którzy słuchają w Internecie stacji nadających również w eterze. Dalej w tej grupie słuchaczy plasuje się Eska, której słucha 17% internetowych słuchaczy, radio Zet (13%), Polskie Radio (7%), RMF Maxx (5%) oraz Trójka (5%). Antyradio, Radio Planet i Radio Złote Przeboje muszą się zadowolić internetową słuchalnością w okolicach 3%.

Dla tych rozgłośni Internet jest kolejnym sposobem docierania do słuchaczy. Na poważną konkurencję dla tradycyjnych stacji radiowych wyrastają jednak rozgłośnie, dla których Internet jest jedyną formą nadawania audycji. 40% internetowych radiosłuchaczy wskazuje, że rozgłośnia której słucha dostępna jest tylko w sieci. Internauci wybór ten motywują przede wszystkim mniejszą liczbą reklam emitowanych w stacjach internetowych (54% wskazań), cenią większą liczbę utworów muzycznych (52% wskazań) oraz lepszą jakościowo playlistę (50% wskazań). Istotna jest także możliwość słuchania muzyki dostosowanej do własnego gustu i aktualnego nastroju (50% wskazań). Dużej części internetowych słuchaczy odpowiada też całkowity brak słowa mówionego (29% wskazań). Powody sięgania do oferty internetowych nadawców bywają też bardzo praktyczne – łatwa dostępność Internetu (30% wskazań) oraz brak tradycyjnego odbiornika radiowego (29% wskazań).

Słuchacze stacji radiowych online dowiadują się o istnieniu konkretnych stacji i kanałów zwykle wyszukując je w Internecie (59%). Rzadziej informację podrzucają im znajomi lub uczestnicy for dyskusyjnych (30%). Co czwarty słuchacz radia online przyznaje, że dowiedział się o słuchanej stacji za sprawą wyemitowanej reklamy (24%).

Słuchając stacji radiowych w sieci użytkownicy korzystają najczęściej ze stron internetowych konkretnych nadawców (52%). Sięgają także do serwisów, w których dostępnych jest wiele kanałów radiowych (36%) lub korzystają z odtwarzacza mediów (32%). Popularność stacji internetowych rośnie również dzięki wdrażaniu odtwarzaczy do programów, które użytkownicy mają uruchomione na stałe, np. komunikatorów internetowych (22% wskazań).

Wśród serwisów oferujących możliwość słuchania radia najpopularniejsze są Miasto Muzyki (14%), Polska Stacja (12%) oraz Open FM GaduRadio (10%). Najpopularniejsze odtwarzacze multimediów wykorzystywane do słuchania rozgłośni radiowych to Winamp (43%), Windows Media Player (11%), OpenFM Player (7%) oraz Screamer Radio (6%).

Komentarze

Mariusz Piaseczny, D-Link Polska

Radio doskonale wykorzystuje możliwości Internetu. Dla rozgłośni tradycyjnych sieć internetowa jest przede wszystkim kolejnym kanałem dotarcia do słuchaczy. Ale Internet jest szansą dla twórców stacji niszowych, dla których brakuje miejsca w uzależnionym od koncesji eterze. Dzięki globalnej sieci takie rozgłośnie gromadzą słuchaczy na całym świecie. Rozwój mobilnych usług dostępowych sprawia, że internetowych stacji możemy słuchać nie tylko w domu lub biurze, ale też na ulicy, w tramwaju, samochodzie – czyli wszędzie tam, gdzie dotąd towarzyszyło nam radio tradycyjne. O ogromnej roli Internetu w rozwoju radiofonii niech świadczy choćby ostatnia decyzja Polskiego Radia o uruchomieniu 85 internetowych kanałów radiowych. Jesteśmy coraz bliżsi dnia, w którym o sukcesie radiowego nadawcy nie będzie decydować przyznana przez państwo koncesja, a raczej pomysłowość i umiejętność wykorzystania Internetu do prowadzenia działalności medialnej.

Kuba Antoszewski, Millward Brown SMG/KRC

Analizując sposób słuchania radia przez Internet, samoistnie narzuca się pytanie, jak się ono ma do słuchania radia poza Internetem. Czy radio w Internecie czymś zasadniczo różni się pod względem zwyczajów od radia w eterze? Ciekawe wnioski płyną z porównania wyników badań na temat słuchania radia w Internecie D-Link Technology Trends i RadioTrack, obu realizowanych przez Millward Brown SMG/KRC. Okazuje się, że jeśli wziąć pod uwagę zbliżony profil słuchaczy, a więc osoby do 35 roku życia, wykształcone, to sposoby słuchania radia w Internecie i realu zasadniczo się od siebie nie różnią. A więc jest to medium w obu przypadkach słuchane częściej w ciągu tygodnia niż w weekendy, raczej w godzinach wieczornych i częściej w domu, niż poza domem. Okazuje się również, że w obu przypadkach częściej jest to medium słuchane w grupie niż indywidualnie. A zatem można zaryzykować tezę, że radio, jako forma przekazu nie jest zasadniczo inaczej odbierane ze względu na przyjęte medium (Internet lub „eter”). O stylu słuchania radia zarówno w Internecie, jak i poza nim decyduje bardziej profil demograficzny i charakter samych słuchaczy.

Potwierdza to zresztą inna obserwacja. Wszyscy słuchacze radia „eterowego” słuchają go częściej w pasmach dziennych (praca, samochód), wieczory poświęcają innym aktywnościom. Młodsi z reguły słuchacze radia internetowego znacznie częściej wybierają właśnie pasma wieczorne. Widać zatem, że o ile słuchaczom w realu radio towarzyszy głównie w obowiązkach, o tyle słuchaczom internetowym radio towarzyszy w czasie wolnym, możliwe, że bardziej, niż pozostali poszukują w nim rozrywki i relaksu.

9 grudnia 2009 | Autor: Andrzej Jędrzejczak

Święta w sieci, czyli zakupy przez Internet

W tym roku zakupy w Internecie zrobiło ponad 4 mln dorosłych Polaków. Świąteczne zakupy, podobnie jak w roku ubiegłym, planuje 14% dorosłych internautów, czyli ok. 2 mln z nas. Chociaż liczba kupujących gwiazdkowe prezenty w sieci nie rośnie, sprzedawcy nie muszą martwić się o spadek obrotów. Mimo kryzysu na prezenty w Internecie zamierzamy wydać więcej niż roku temu. Takie dane przynoszą ostatnie badania D-Link Technology Trend poświęcone zakupom online.

W tym roku chociaż raz z usług sklepu internetowego skorzystało 30% polskich Internautów. W zeszłym roku twierdząco na pytanie o zakupy online odpowiedział podobny odsetek badanych (32%). Co prawda kupujących w sieci nie przybywa, ale ci, co już przekonali się do tej formy zakupów coraz wyraźniej dostrzegają jej zalety. Przede wszystkim atrakcyjne ceny, na które wskazuje 56% e-klientów (dwa lata temu – 43%). Ponad połowa kupujących w sieci korzysta z porównywarek cen przede wszystkim z Ceneo.pl i Skąpiec.pl.

Kupujący chwalą sobie możliwość kupowania bez wychodzenia z domu – na taki powód zakupów online wskazało 53% badanych (dwa lata temu – 41%). Doceniają też coraz bogatszą ofertę internetowego handlu, która obecnie jest powodem do zakupów dla 46% kupujących online (dwa lata temu – 33%)

Co powstrzymuje nie przekonanych? Przede wszystkim strach przed nieuczciwymi sprzedawcami (36% wskazań) oraz brak możliwości obejrzenia towarów przed zakupem (35%). W dalszej kolejności osoby nie robiące zakupów online wymieniały brak wiedzy o handlu w Internecie (19%), obawy związane z płatnościami (15%), brak możliwości poradzenia się sprzedawcy (10%) oraz obawy, że towar nie zostanie dostarczony na czas (7%).

Prawdziwe żniwa dla e-handlu to okres przedświąteczny. Podobnie jak w roku ubiegłym prezenty świąteczne w sieci zamierza kupić blisko 2 mln Polaków – 14% dorosłych internautów. Grupa ta zamierza jednak zostawić w sieci większe sumy niż przed rokiem. W granicach 100 złotych zamierza wydać w sieci co dziesiąty e-klient (10%). W zeszłym roku taką kwotę deklarował co piaty (18%). Z 14 do 20% wzrósł odsetek osób chcących wydać od 300 do 500 złotych. O połowę wzrosła też grupa chcąca wydać więcej między 500 a 1000 złotych – obecnie taką sumę deklaruje 15% e-klientów. W sieci najczęściej kupimy kosmetyki, odzież, płyty CD, zabawki, książki i filmy.

Badanie D-Link Technology Trend zostało zrealizowane przez Instytut MillwardBrown SMG/KRC na zlecenie firmy D-Link Polska w ostatnim tygodniu września 2009 roku na próbie 1006 osób, reprezentatywnej dla dorosłej (15-75 lat) populacji Polaków.

Komentarz
Mariusz Piaseczny, D-Link Polska
Handel internetowy wyraźnie przyhamował. Ta w ostatnich latach najdynamiczniej rozwijająca się gałąź rynku sprzedaży padła ofiarą zmniejszającego się popytu konsumenckiego, podobnie jak tradycyjne placówki handlowe. Sprzedaż online jest już na tyle istotnym i nierozerwalnym elementem całego rynku handlu detalicznego, że dotyczą go te same trendy ekonomiczne. Z drugiej strony sklepy internetowe zyskują coraz większe grono stałych klientów, którzy doceniają możliwość tańszych i wygodniejszych zakupów oraz znacznie bogatszą ofertę handlową w Internecie.

5 listopada 2009 | Autor: Andrzej Jędrzejczak

INTERNET I POLITYKA – ŚWIATY ODRĘBNE

Polscy internauci nie interesują się polityką ani politykami – to główny wniosek z opublikowanych właśnie wyników badań D-Link Technology Trend. Polacy nie komentują artykułów o polityce, nie odwiedzają stron internetowych rodzimych partii, a z aktywną działalnością w Internecie kojarzą jedynie posła Palikota.
(czytaj niżej)


Polityki mamy dosyć

W ciągu ostatnich 6 miesięcy ledwie 1% internautów był na stronie prezydenta Polski, 2% – na stronie premiera, 3% szukało informacji na stronie dowolnego ministerstwa, tyle samo odwiedziło stronę partii politycznej, a także polskiego parlamentu. W porównaniu do ponad 80% internautów korzystających z portalu Nasza-Klasa, zainteresowanie polityką wypada fatalnie.

Jedynym przejawem aktywności pozostaje czytanie artykułów dotyczących polityki na portalach informacyjnych, do czego przyznaje się co czwarty internauta. Biorąc jednak pod uwagę, że artykuły o polityce znajdują się zwykle na pierwszych miejscach portali, trudno to uznać za sukces. Zwłaszcza, że do ich komentowania chętnych jest ledwie 4% internautów. Są to najczęściej bezrobotni, emeryci i renciści oraz osoby uczące się.

W Internecie tylko Palikot

Również aktywność społeczno-polityczna internautów jest bardzo ograniczona. W ciągu minionego półrocza jedyne 2% użytkowników Internetu napisało e-maila do polityka lub do jego biura. Podobny odsetek podpisał w internecie petycję lub pozew dotyczący spraw publicznych.

Osobą najlepiej wykorzystującą Internet w działalności politycznej jest Janusz Palikot. Tak ocenia 8% polskiego społeczeństwa. Jeszcze więcej pozytywnych ocen Janusz Palikot zbiera wśród samych internautów – tu jego działalność pozytywnie ocenia co siódmy ankietowany (14%). Aktywność w sieci pozostałych polityków, w tym Donalda Tuska, Jarosława Kaczyńskiego i Waldemara Pawlaka jest przez Polaków niemal niezauważana.

Wybory w lokalu i w sieci

Elementem zachęcającym do większego zaangażowania w działalność polityczną mogłoby być wprowadzenie e-votingu. Oddawać głosy w wyborach przez Internet chce już bowiem 17% społeczeństwa (35% Internautów), czyli ponad 5 milionów Polaków. To 2/3 wszystkich głosujących w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, w których wzięło udział 7,5 miliona osób.

Oczywiście tradycyjną metodę uczestnictwa w wyborach wciąż preferuje większość (63% całego społeczeństwa, 50% internautów), jednak szybko rosnące zainteresowanie e-votingiem nie powinno ujść uwadze polityków walczących o głosy wyborców.

Klasyczna urna oraz e-voting to w zasadzie jedyne sposoby oddawania głosów w wyborach powszechnych akceptowane przez Polaków. Jedynie 3% społeczeństwa chciałaby móc głosować listownie, a 2% za pomocą specjalnych elektronicznych maszyn znajdujących się w lokalach wyborczych.

Badanie D-Link Technology Trend zostało zrealizowane przez Instytut MillwardBrown SMG/KRC na zlecenie firmy D-Link Polska w ostatnim tygodniu września 2009 roku na próbie 960 osób reprezentatywnej dla dorosłej (15-75 lat) populacji Polaków.

Komentarze:

Mariusz Piaseczny, D-Link

Internet za politykami nie tęskni. Znane z marketingu zjawisko przełączania kanału w trakcie bloku reklamowego dopadło także polityków w Internecie. Użytkownicy sieci okazują się nieczuli na ich podchody. Nie pomagają skandalizujące blogi, profile w serwisach społecznościowych, atrakcyjne tapety i wygaszacze na stronach partii.
Polscy internauci mają swoje sprawy i własne problemy. Nie chcą być nawet biernymi konsumentami politycznego dyskursu. Związane jest to z niewielką wiarą w naszą moc sprawczą, zmęczeniem polityką i wreszcie nikłym zaufaniem do samych polityków. Internet pozwala więc na ucieczkę przed polityką, której aż nadto w mediach tradycyjnych.
Politykom nie wolno jednak o internautach zapomnieć. Nie można pomijać grupy, która coraz głośniej domaga się możliwości uczestnictwa w wyborach za pośrednictwem Internetu. Ponad 5 milionów wyborców gotowych już dziś oddawać głosy w sieci, może zadecydować o wygranej ugrupowania, które odpowie na ich potrzeby.

Kuba Antoszewski, Millward Brown SMG/KRC
W przypadku absencji wyborczej można mówić o dwóch jej przyczynach. Jest tzw. absencja zawiniona, czyli wynikająca ze świadomego, mniej lub bardziej politycznie uzasadnionego zaniechania udziału w wyborach i absencja niezawiniona, spowodowana wszelkiego rodzaju barierami, uniemożliwiającymi udział w głosowaniu osób, które chcą głosować. Większość kampanii pro frekwencyjnych skupia się na zachęcaniu do udziału w głosowaniu osób, które nie chcą głosować. Sfera zaś absencji niezawinionej jest przecież równie o ile nawet nie bardziej ważna, dotyka bowiem konstytucyjnego prawa obywateli do działu w wyborach. Głosowanie przez Internet umożliwiałoby głosowanie nie tylko osobom z problemami motorycznymi, ale również tym, których mobilność, np. związana ze specyfiką zawodową częstość zmiany miejsca pobytu, ciągłe i trudne do przewidzenia podróże, w obecnych warunkach prawnych znacząco utrudnia udział w wyborach. Wydaje się jednocześnie, że przy obecnym tempie rozwoju technologicznego, problemy związane z techniką głosowania przez Internet oraz z obecnym zasięgiem Internetu w Polsce mogą zostać już w najbliższej przyszłości rozwiązane.

30 października 2009 | Autor: Kamil Rusjan

Polska: Zielony sygnał dla społeczności Facebook

nktrendsZ badań przeprowadzonych na zlecenie D-Link Technology Trend wynika, że z portalu społecznościowego Nasza-Klasa korzysta 81% użytkowników Internetu. Natomiast 94% Internautów słyszało o takim serwisie. Nasza-Klasa jest również świetnie rozpoznawalna wśród grupy, która nie ma Internetu. Aż 62% Polaków kojarzy rodzimy serwis społecznościowy.

Śmiało można stwierdzić, że przez ostatnie lata mogliśmy być odbierani jako naród typowo konserwatywny.  Głównym wyznacznikiem, który decydował o przynależności do portalu społecznościowego było jego „pochodzenie”. Nasza-Klasa, Fotka czy Grono to serwisy, które wiodą prym popularności – sposób nie dopuszczając zagranicznych gigantów, takich jak Facebook.com, MySpace.com, czy Flickr.com. Czy faktycznie właściciele polskich portali społecznościowych są poza zasięgiem konkurencji i nikt ich nie zastąpi? Sytuacja może się w najbliższym czasie może się diametralnie zmienić. Polacy szukają nowych możliwości, które z łatwością znajdą na takich portalach, jak chociażby Facebook.com.

sledzik3Nasza-Klasa – bezkonkurencyjny portal społecznościowy w Polsce, który w ubiegłym roku pod względem popularności plasował się na pierwszym miejscu. To może się szybko zmienić. Właściciele największego polskiego serwisu społecznościowego wprowadzają zmiany, których nie chcą sami użytkownicy. Śledzik – miał być rewolucyjną funkcjonalnością – okazał się, czymś co chce usunąć większość użytkowników serwisu. Zainteresowanie portalem spada. Polacy nie chcą serwisu, który działa wbrew własnej społeczności. Być może to czas na zmiany, albo czas, który właściciele serwisu powinni przeznaczyć na rozwiązania zgodne z potrzebami samych użytkowników. Internet jest medium, które ciągle się rozwija, które przyciąga nowościami. Daje nam możliwości na rozwój. Nasza-Klasa.pl to dowód na to, że w Polsce można stworzyć portal społecznościowy o ogromnym potencjale.

sledzik1Polacy wbrew powszechnej opinii zaczynają szukać świeżości, której nie znajdują na rodzimych serwisach społecznościowych. Zagraniczne serwisy mają fundusze i możliwości technologiczne, które pozwalają na realizowanie ambitnych planów i nieszablonowych pomysłów. Takim przykładem jest Facebook. Portal społecznościowy, który w przeciągu kilkunastu miesięcy wyrósł na giganta, którego może obawiać się Nasza-Klasa.pl, Hi5.com, czy chociażby Orkut. Facebook.com staje się „małym Internetem”, w którym znajdziemy wszystko od muzyki, filmów, gier, po rozmowy ze swoimi znajomymi i poznawaniem ludzi z całego świata. Ludzie wolą mieć wszystko w jednym miejscu i właśnie to oferuje Facebook.com, który nie razi wielkimi banerami na cały ekran, które zamiast zarabiać na siebie odstraszają potencjalnych użytkowników. Co więcej, Facebook będzie przyciągał jeszcze jednym, ważną elementem światowości – każdy użytkownik czuje, że jest częścią globalnej społeczności.

facebookStatystyki z ubiegłego tygodnia, które pojawiły się na checkfacebook.com rzuciły zupełnie nowe światło na trendy panujące na arenie portali społecznościowych w Polsce. Portal Facebook odnotował, że Polska jest liderem tabeli z największą ilością rejestracji w skali tygodnia. Polacy migrują na serwisy, które mogą zagwarantować im przyszłość. Minęły czasy, kiedy polscy internauci byli poza zasięgiem serwisu Facebook.com. W ten sposób dajemy zielony sygnał – jesteśmy gotowi na zmiany – na nowości, których nie mogą zagwarantować nam rodzime serwisy. Lada dzień może rozpocząć się interesująca walka pomiędzy rodzimymi społecznościami, a gigantem, który będzie chciał zawalczyć o każdego użytkownika.