Napisany przez ‘DRM’

1 grudnia 2008 | Autor: Kamil Rusjan

Zwierzenia piratów kradnących gry komputerowe

Każdy szary użytkownik Internetu, który pobiera nielegalnie pliki z sieci wie dlaczego to robi i jakie są powody jego zachowania. Jednak ci, którzy również powinni o tym wiele wiedzieć, nie chcą bądź nie mają zielonego pojęcia na ten temat. Mowa tu oczywiście o twórcach gier komputerowych, którzy jak wiadomo jakiś czas temu zarzekli się, że przez piractwo nie będą produkowali gier na platformę PC. Jak pokazał czas identyczna sytuacja istnieje z grami na konsole, tyle że jest ona w znaczącym stopniu mniejsza ze względu na niski wskaźnik popularności piractwa konsolowego.

Cliff Harris (założyciel Positech Games), zupełnie nieświadomy zachowań piratów, postanowił zapytać dlaczego właściwie kradną jego produkty. W zamian za szczere wyznania Harris obiecał brak jakichkolwiek konsekwencji prawnych z jego strony.

„Zdaję sobie sprawę z tego, czego nie wiem. Nie mam zaś pojęcia o tym, dlaczego niektórzy ludzie wciąż kradną moje gry komputerowe. Oczywiście zdaje sobie sprawę z tego, czym spowodowane jest piractwo. Jednak ogólne wnioski mnie nie interesują. Chcę wiedzieć konkretnie co robię nie tak, że moje tytuły są rozprowadzane w ten sposób. Zamierzam skutecznie rozwijać własny biznes i nie mogę ignorować opinii ludzi, którzy pozbawiają mnie zysków. Stąd moje pytanie” – zaapelował w sieci Harris.

Na pierwsze efekty oświadczenia nie trzeba było długo czekać… Skrzynka pocztowa pękała w szwach; piraci wciąż nadsyłali swoje wnioski. Głównymi powodami dla których pobierają nielegalnie gry z sieci zamieszczam poniżej:

  • gry komputerowe są zbyt drogie,
  • prawa autorskie nie powinny istnieć,
  • jakość gier jest bardzo kiepska,
  • Cyfrowe Zarządzanie Prawami (ang. DRM) uderza w zwykłych konsumentów,
  • chodzenie do sklepu jest nudne,
  • piractwo jest szybkie, tanie i mało ryzykowne.

Skutkiem postulatów płynących w stronę Cliffa Harris’a był spadek cen większości gier owego producenta. Jednakże czy to pomoże zwalczyć piractwo? Bardzo wątpliwa sprawa. Może warto iść w stronę uznania i budowania szacunku dla własnej firmy. Przykładem może być tutaj Blizzard, który wyprodukował cztery znamienne gry. Dźwigają one całą infrastrukturę koncernu. Fani darzą tak wielkim respektem producenta z Irvine, stanu Kalifornia, że wolą kupić oryginalną grę i postawić pudełko na półce jako relikt i hołd uznania w stronę „Zamieci Śnieżnej”.

28 listopada 2008 | Autor: Kamil Rusjan

Nowy sposób na walkę z piractwem?

Każdy rozumie ideę walki z bezprawiem. Dlatego też fakt, iż wielkie korporacje, które tracą rocznie miliony przez popularność programów P2P, chcą walczyć o swoje. Wydawcy gier komputerowych postanowili utworzyć coś, co pomoże nie tyle zwalczyć, co zmniejszyć skalę piractwa komputerowego.

Mowa tutaj o rozbudowanej platformie GOG, która zaoferuje prawdziwe hity sprzed lat. Wiadomo, że gry będą dostępne w dwóch cenach – 5.99 lub 9.99 dolarów. Tytuły zostaną też w pełni dostosowane do zabawy na systemach Windows Vista i Windows XP. Co ciekawe, gry nie będą mieć żadnych ograniczeń chroniących przed kopiowaniem. Efektem takiego zabiegu ma być możliwość wielokrotnego ściągania i instalowania gier na kilku komputerach.

Pomysłodawcy zapowiadają, że GOG.com będzie nie tylko sklepem, ale również portalem społecznościowym, w którym fani starszych produkcji będą mogli wymieniać się swoimi doświadczeniami i opiniami związanymi z konkretnymi tytułami. Na portalu znajdą się również profesjonalne recenzje gier oraz inne artykuły z nimi związane.

Obecnie trwają beta testy serwisu, które rozpoczęły się 11 września tego roku.

Wzorem do naśladowania dla producentów powinien być szef CD Projektu, Michał Kiciński, który stara się w każdy możliwy sposób promować nowo utworzoną platformę. Kiciński uważa, że oferowane produkty będą na tyle tanie, że nie będzie się ich opłacało kraść. Twierdzi, że Polska od zawsze miała większy problem z piractwem komputerowym, aniżeli sąsiedzi krajów zachodnich, co de facto czyni nas bardziej doświadczonymi w kwestii zwalczania.

Podobnie do sprawy zaczynają podchodzić również inni sprzedawcy. Amazon.com oraz iTunes powoli wycofują się ze sprzedawania plików muzycznych chronionych przez DRM.