Napisany przez ‘p2p’
D-Link Technology Trend w prasie
O naszych ostatnich wynikach badań napisały m.in Gazeta Prawna w materiale “Szybki internet atrakcyjny, dopóki można za darmo ściągać filmy” oraz Gazeta Wyborcza – Bez darmowych plików internet mało atrakcyjny.
Tomasz Świderek z Gazety Prawnej zauważył iż,
Pliki wideo i muzyka oraz serwisy społecznościowe są i będą siłą napędową wzrostu ruchu w internecie, zgodnie twierdzą eksperci. Alcatel Lucent, światowy dostawca sprzętu do budowy sieci, jest zdania, że globalne nakłady inwestycyjne związane z lawinowym wzrostem ruchu spowodowanego przesyłaniem treści audio i wideo będą w najbliższych latach wyższe niż ponoszone np.: rozwój telewizji z gniazdka telefonicznego (IPTV).
Z kolei jeden internauta podpisany jako michal.setlak w komentarzu pod artykułem zwraca uwagę na kwestię rzeczywistych dochodów artystów:
Jestem za płatnym pobieraniem plików – ale za rozsądne pieniądze. Artyści dostają zwykle ok. 5 procent dochodów ze sprzedaży płyty – resztę (95 procent!!!) zabierają korporacje. Na płycie jest zwykle około 15-20 utworów, a więc przy sklepowej cenie 40 złotych, detaliczna cena jednej piosenki to 2-3 złote, a artysta ma z tego 10-15 groszy. Chętnie zapłacę twórcy nawet 20-50 groszy!!! A korporacje niech już nie okradają artystów i słuchaczy.
Europa zniszczy P2P?
Kilka dni temu na stronie ISOC Polska ukazała się informacja dotycząca zachęcenia wszystkich użytkowników Internetu do podpisania petycji, „która ma skłonić polską delegację do wsparcia poprawki Parlamentu Europejskiego.” Głównym motorem napędowym tego przedsięwzięcia jest francuski rząd zajmujący się forsowaniem nowego kodeksu ustaw. Miałby on obowiązywać we wszystkich krajach wspólnoty europejskiej.
„Rząd francuski chce wprowadzić kary za korzystnie z sieci P2P. Przewiduje się szybko wymierzane kary administracyjne. Po dwóch ostrzeżeniach, za trzecim razem odcięcie na rok od Internetu. Egzekwowaniem przy pomocy ISP ma się zająć nowy represyjny urząd. Nowe prawo spowoduje, że ISP będą filtrowały dane transmisyjne klientów by porównywać je z danymi dostarczanymi przez dysponentów praw intelektualnych. Odpowiednia ustawa przeszła już francuski Senat.” – czytamy w „petycji”.
Pod tym adresem znajduje się bezpośredni link do petycji.



Walka z piractwem: każdy robi co może…
Walkę z piractwem można porównać do walki z wiatrakami. Są mizerne szanse, że cokolwiek się zmieni bądź poprawi. Ludziom po prostu nie chce się kupować czegoś, co można ściągnąć z sieci w przeciągu kilkunastu minut. Wytwórnie muzyczne jak i sami artyści odchodząc od zmysłów poszukiwali różnych sposobów, aby znaleźć lekarstwo na piractwo internetowe.
Wszystko zaczęło się kilka lat temu. W dobie XXI wieku Internet stał się pewnym medium, w którym znajdziemy wszystko to, czego dusza zapragnie. Wraz ze zwiększającą się prędkością Internetu, jak grzyby po deszczu wyrastały nowe programy P2P, dzięki którym szary użytkownik nie wychodząc z domu, mógł stworzyć na swoim komputerze bazę plików muzycznych, o jakiej nawet nie marzył. Dostrzegając coraz większy masowy problem, wytwórnie muzyczne jak i sami artyści zaczęli „kombinować”, co by tu zrobić aby utemperować takiego oszusta…
Pierwszą głośną aferą była sprawa wytwórni Epic – odpowiedzialna za płytę Tori Amos „Scarlet’s Walk”. Rozesłano ją w zaklejonym odtwarzaczu! Płyta „Riot Act” Pearl Jam’a również trafiła w identyczny sposób do recenzentów. Głównym powodem rozprzestrzeniania się piosenek w sieci przed premierą – jak wówczas uważano – byli nieuczciwi krytycy.
Kolejną grupą muzyczną, która postanowiła podjąć walkę z piratami była grupa Guster. Amerykański zespół tuż przed premierą swojego nowego albumu „Keep It Together” rozprowadził go po popularnej sieci P2P – KaZaA. Wszystko byłoby znakomicie, gdyby nie jeden haczyk. Zamiast faktycznych utworów znajdujących się później na wydanej płycie, Internauci znaleźli w albumie „głos” jednego z dźwiękowców, który… miauczał! Fani docenili żart i koci album doczekał się edycji na płycie CD.
To teraz z innej beczki. Polska wytwórnia SP Records wpadła na jakże ambitny i „poruszający” model kampanii przeciw piractwu. Na każdej płycie albumu „El Dupa” – Kazika znalazły się naklejki ze zdaniem: “Jeśli ściągasz nas nielegalnie z netu, to jesteś cwelem i złodziejem, a twoi kumple o tym wiedzą”. Szkoda tylko, że ten czarny scenariusz jaki zaproponowała wytwórnia trafiał jedynie do tych, którzy legalnie kupowali album w sklepie, nie zaś do tych, którzy go pobrali z sieci.
Ostatnim ciekawym przykładem, który można śmiało zaprezentować jest historia zespołu Nine Inch Nails. Lider Ale Trent Reznor udowodnił, że dając muzykę Internautom za darmo, można na tym sporo zarobić. Nowy wówczas album „Ghost I-IV” udostępniony został w pięciu różnych wariantach. Za darmo można było ściągnąć tylko dziewięć piosenek z płyty. Natomiast kolejne cztery warianty były płatne. Jedna z nich była oznaczona Edycją Limitowaną, która kosztowała 300 USD. Na tej edycji zespół zgarnął 750 tyś dolarów…
Jak widać inwencja twórcza nie zna granic. Jedne pomysły są dobre, inne doprowadzają do zawrotów głowy. Czy liczy się sama chęć? Tego nie wiadomo. Ważne aby były jakiekolwiek rezultaty. Wtedy będzie można mówić o sukcesie.