Napisany przez ‘piractwo komputerowe’

19 maja 2009 | Autor: Kamil Rusjan

Ściąganie to nie kradzież

Najmłodsi internauci nie uznają za kradzież ściągania z internetu plików objętych prawami autorskimi – wynika z badania przeprowadzonego wśród nastolatków przez serwis społecznościowy dla młodzieży Epuls.pl. W badaniu, które zostało przeprowadzone w dniach 11-13 maja br. wzięło udział ponad 21 tysięcy użytkowników Epuls.pl. Ankietowani odpowiadali na pytania dotyczące kwestii ściągania szkolnego oraz ściągania plików z sieci. Równo 51% młodych respondentów nie uważa ściągania plików za kradzież, 29,2% potępiło takie postępowanie a brak opinii na ten temat zadeklarowało 19,8% ankietowanych.

Wyniki sondy pokazują, że młodzi mają bardziej sprecyzowane zdanie  na temat „piractwa sieciowego” niż dorośli. Z jednej strony co trzeci nastolatek uznaje takie postępowanie za kradzież, z drugiej ponad połowa nie widzi w tym nic złego. Tylko co piąty nastolatek nie ma zdania na ten temat. W badaniu przeprowadzonym na zlecenie firmy D-Link przez Millward Brown SMG/KRC wśród dorosłych, brak zdania deklarowało aż 44% ankietowanych, a tylko jeden na pięciu pełnoletnich respondentów uznał ściąganie plików objętych prawami autorskimi z internetu za niedopuszczalne.

27 kwietnia 2009 | Autor: Wojtek Waglowski

Gazeta Wyborcza o piractwie

Gazeta Wyborcza opublikowała nowe ciekawe dane dotyczące piractwa internetowego w Polsce. Tomasz Grynkiewicz i Piotr Miączyński w tekstach Piratujemy w sieci oraz Lubimy być piratami piszą m.in, że 5 milionów Polaków ściąga z internetu pliki muzyczne, video oraz programy komputerowe. Dalej konstatują, że choć grozi im za to więzienie traktują to jako styl życia.

Panowie w tekstach powołują się m.in na dane SMG/KRC dotyczące piractwa. Otóż te dane to właśnie nasz projekt badawczy. Szkoda, że na to dziennikarze nie zwrócili już uwagi i nie posługują się jego pełną  i właściwą nazwą. Tak by przynajmniej wypadało. To było trochę ad personam, bo nas zabolało.

UPDATE:  Gazeta Wyborcza poprawiła nazwę badania w tekstach online. Pozostajemy z uszanowaniem.

Teraz ad rem.

Zabrakło w artykule choćby wzmianki o czymś co się nazywa dozwolony użytek osobisty, lub choćby wzmianki o tym, że temat nie jest taki oczywisty. I w związku z tym pobieranie (tylko pobieranie) plików z sieci wcale nie musi być nielegalne. Choć prace magisterskie nie cieszą się obecnie dobrą opinią to można zapoznać się z pracą Mikołaja Podolskiego zamieszczoną w serwisie Vagla.pl, która dotyka tego tematu.

W tym kontekście ciekawe są zaprezentowane dane Gazety dotyczące serwisów “pirackich”. Korzystanie z Rapidshare czy Megaupload wcale nie musi prowadzić do odpowiedzialności karnej, gdyż nie są to tradycyjne sieci Peer-2-Peer.

Obrońcy praw autorskich mocno bronią swoich koncepcji nawiązując do odpowiedzialności prawnej, jednak zbyt mało moim zdaniem odnoszą się do kwestii moralno/etycznych. BSA od wielu lat prowadzi w Polsce akcje uświadamiające w tej kwestii pod kątem oprogramowania komputerowego. Brakuje podobnie mocnego głosu branży muzycznej i filmowej. A takie działania moim zdaniem przyniosłyby lepsze efekty. Fakt, że nie od razu i powinno to być działanie zaplanowane na lata, ale i efekty byłby zdecydowanie bardziej trwały.

Branża muzyczna i filmowa wyciągają wytaczają mocne działa przeciwko piratom chyba głównie z tego powodu, że trudno im przychodzi przekształcenie własnego biznesu i dostosowanie go do czasów internetu. Klasyczny przykład zespołu Nine Inch Nails, który wydał płytę na licencji Creative Commons i odniósł sukces, jeszcze chyba do nich nie przemówił. Takich przykładów musi być więcej i wtedy piractwo zacznie wytracać swoją dynamikę.

A poniżej dla przypomnienia wyniki naszego  (D-Link Technology Trend) :-) badania dotyczącego właśnie piractwa internetowego.

6 kwietnia 2009 | Autor: Kamil Rusjan

Francja blokuje Pirate Bay

Pomimo publicznych protestów Francuski Parlament uchwalił kontrowersyjne prawo dotyczące naruszenia praw autorskich. Francuski Minister Kultury Christine Albanel stwierdziła, że zgodnie z nowym prawem dostawca Internetu będzie mógł bez przeszkód blokować The Pirate Bay.

16 marca 2009 | Autor: Kamil Rusjan

Google i Firefox zaatakowały The Pirate Bay

Sąd nad Pirate Bay ciągle trwa. Tym razem na tracker bittorrenta uwzięło się Google oraz Firefox. Na serwisie Gazeta.pl Technologie czytamy: „Według wyszukiwarki Google, pewne działy serwisu The Pirate Bay zawierają złośliwe oprogramowanie, przez co są blokowane. Podobnie wobec Zatoki Piratów zachowuje się też przeglądarka Firefox.”

Google, tak jak i Firefox postawiło na „politykę bezpieczeństwa”, czego efektem jest blokowanie niektórych działów serwisu The Pirate Bay. Wchodząc na witrynę zostajemy ostrzegani przed szkodliwym oprogramowaniem, wyskakujące powiadomienia o zablokowaniu strony ze względów bezpieczeństwa zapewne sukcesywnie odstraszają nowych użytkowników torrentów.

Autor artykułu twierdzi, że: „W przypadku Google, wygląda to na jakiś błąd. Działanie Firefoksa da się wyjaśnić tym, że przeglądarka Mozilli korzysta z listy niebezpiecznych stron dostarczanej właśnie przez Google.”

Serwis Torrent Freak podaje, że zespół The Pirate Bay pracuje już nad rozwiązaniem tego problemu.

Dla wypełnienia tematu i dla nieuświadomionych kieruje do poprzedniej notki o The Pirate Bay.

23 lutego 2009 | Autor: Kamil Rusjan

Gazeta.pl: „Sąd nad Zatoką Piratów”

Kilka dni temu cały świat obiegła wieść o tym, że twórcy serwisu The Pirate Bay stanęli przed sądem. Gazeta.pl powołując się na Agencję Reutersa przekazała najświeższe wiadomości w krótkim newsie.

Na stronie szwedzkiego trackera czytamy: „Na serwerze są przechowywane wyłącznie pliki torrent. To oznacza, że żadne materiały prawnie chronione nie są przez nas składowane. Z tego względu nie jest możliwe utrzymywanie, że ludzie stojący za Pirate Bay są odpowiedzialni za materiał udostępniany za pomocą trackera. Jakiekolwiek roszczenia organizacji chroniących prawa autorskie będą wyśmiane i opublikowane na stronie.”

Wytwórnie za łamanie praw autorskich domagają się milionowego odszkodowania. Branża filmowa i muzyczna od kilku lat starała się doprowadzić twórców serwisu do sądu. Dopiero tydzień temu udało się odnieść sukces. 16 lutego w Sztokholmie rozpoczął się proces twórców The Pirate Bay. Cała czwórka odrzuca zarzuty, twierdząc, że nie są odpowiedzialni za to, jakimi plikami wymieniają się użytkownicy. I cały proces nazywają “politycznym”.

Z kolei szwedzka prokuratura przedstawia nieco odmienny pogląd na sprawę. Zarzuca im promowanie piractwa i zarabianie na serwisie, który umożliwiał dzielenie się chronionymi przez prawo utworami. W wypadku uznania przez sąd winy, twórcom The Pirate Bay grozi do dwóch lat więzienia. Dodatkowo wytwórnie domagają się ok. 12 mln dolarów odszkodowania.

Przypomnijmy, że serwis The Pirate Bay jest największym w świecie trackerem bittorenta. Bittorent to protokół dzielenia plików, który umożliwia, wiarygodnie i szybko, przesyłanie dużych plików. The Pirate Bay zostało założone przez szwedzką organizację anty copyright Piratbyrån pod koniec 2003.

Na blogu D-Link Technology Trend można znaleźć jeszcze dwie informacje odnośnie „afery” związanej z The Pirate Bay:

Badania D-Link Technology Trend jednoznacznie pokazują, że ponad 1/3 (36 proc.) polskiego społeczeństwa uważa, że nie ma nic niestosownego w pobieraniu z Internetu plików muzycznych lub filmów objętych prawem autorskim. Zaledwie co piąty (21 proc.) ankietowany uważa, że jest to naganne. Na pytanie, co powinny zrobić osoby, które już ściągnęły muzykę lub film z Internetu, tylko 9 proc. badanych odpowiedziało, że powinny kupić legalną płytę z danym utworem. Kolejne 5 proc. namawia do zakupu pod warunkiem, że ściągnięty utwór przypadł ściągającemu do gustu. Natomiast aż 39 proc. badanych wybrało odpowiedź „nic nie muszą robić”. Do ściągania filmów z sieci przyznaje się 23 proc. ogółu internautów. Wśród nich ponad połowa (52 proc.) udostępnia pliki innym użytkownikom.