Napisany przez ‘Społeczności w internecie’
Ściąganie to nie kradzież
Najmłodsi internauci nie uznają za kradzież ściągania z internetu plików objętych prawami autorskimi – wynika z badania przeprowadzonego wśród nastolatków przez serwis społecznościowy dla młodzieży Epuls.pl. W badaniu, które zostało przeprowadzone w dniach 11-13 maja br. wzięło udział ponad 21 tysięcy użytkowników Epuls.pl. Ankietowani odpowiadali na pytania dotyczące kwestii ściągania szkolnego oraz ściągania plików z sieci. Równo 51% młodych respondentów nie uważa ściągania plików za kradzież, 29,2% potępiło takie postępowanie a brak opinii na ten temat zadeklarowało 19,8% ankietowanych.
Wyniki sondy pokazują, że młodzi mają bardziej sprecyzowane zdanie na temat „piractwa sieciowego” niż dorośli. Z jednej strony co trzeci nastolatek uznaje takie postępowanie za kradzież, z drugiej ponad połowa nie widzi w tym nic złego. Tylko co piąty nastolatek nie ma zdania na ten temat. W badaniu przeprowadzonym na zlecenie firmy D-Link przez Millward Brown SMG/KRC wśród dorosłych, brak zdania deklarowało aż 44% ankietowanych, a tylko jeden na pięciu pełnoletnich respondentów uznał ściąganie plików objętych prawami autorskimi z internetu za niedopuszczalne.
Irlandia Online
Kilka dni temu na Amárach Research Blog opublikowano najnowsze wyniki badań dotyczące użytkowników Internetu w Irlandii. Jak wynika z raportu w styczniu bieżącego roku z Internetu korzystało 67 proc. dorosłych Irlandczyków. Prognozy wskazują, że za rok w Irlandii korzystać z Internetu będzie około 82 proc. społeczeństwa. Stałe łącze w domu posiada 86 proc. Irlandczyków korzystających z Internetu. Natomiast 70% internautów posiada bezprzewodowe łącze w gospodarstwie domowym….
Prywatność w Internecie
Najnowszy raport Burst Media przeprowadzony w grudniu 2008 na próbie 4,000 respondentów w wieku od 18 lat wzwyż pokazuje, że zdecydowana większość (80,1 proc.) użytkowników Internetu jest zaniepokojona prywatnością swoich danych osobowych w sieci (takie jak wiek, płeć, dochody czy zachowania w Internecie).
Troska o treści jest powszechna wśród wszystkich respondentów, jednakże wzrasta ona z wiekiem: 67,3 proc. wśród respondentów w wieku 18-24 lat do 85,7 proc. z grupy 55 lat i starszych. Ponad 60 proc. ankietowanych ma świadomość śledzenia, gromadzenia i udostępniania informacji, które występują w wyniku działalności w Internecie. Nie widzą oni również wartości w reklamach kierowanych do nich w oparciu o ich zachowanie w Internecie. Trzech spośród pięciu (62,5 proc.) respondentów potrafi określić, że prawdopodobnie witryna, którą odwiedza zbiera informacje o użytkowniku. Co ciekawe, mniej niż połowa (47,8 proc.) w wieku 18-24 lata twierdzi, że istnieją takie witryny, które zbierają informacje.
Z badań D-Link Technology Trend wynika, że Internauci chętnie zamieszczają w sieci tworzone przez siebie treści. Najpopularniejszą formą aktywności są komentarze pod artykułami (17%), dyskusje na forach (16%) oraz komentowanie postów zamieszczanych na blogach prowadzonych przez innych użytkowników (12%). Co dwudziesty internauta (5%) przyznaje się, że tworzy swój własny blog. W sumie niemal 1/3 internautów deklaruje tworzenie treści w sieci.
Użytkownicy serwisów społecznościowych w zdecydowanej większości zdają sobie sprawę z ewentualnych zagrożeń związanych z wykorzystaniem własnych danych osobowych. Dwóch na trzech użytkowników (64%) stara się w ogóle nie podawać swoich prawdziwych danych lub udostępnia je jedynie zaufanym znajomym. Co piąty (21%) ma świadomość istnienia problemu, ale się nim zbytnio nie przejmuje, a jedynie 15% osób korzystających z serwisów społecznościowych w ogóle nie obawia się wykorzystania ich danych osobowych.
Polscy internauci uznają też, że najciekawsze informacje dostępne w sieci pochodzą bezpośrednio od innych internautów – twierdzi tak 46% badanych, a jedynie co piąty (19%) jako najciekawsze wskazuje teksty profesjonalnych dziennikarzy. Jeszcze gorzej w tej konkurencji wypadają działy marketingu firm obecnych w sieci – zaledwie 4% internautów wysoko ocenia treści zamieszczane przez firmy komercyjne.
Serwisy społecznościowe – co z nimi nie tak?
Jak donosi serwis Guardian serwisy społecznościowe takie jak Facebook mogą wywoływać negatywne zmiany w umysłach całego pokolenia młodych. Korzystający z serwisów mogą stracić poczucie granicy, gdzie kończy się wirtualny świat, a gdzie zaczyna się realny.
Susan Greenfield ostrzega, że serwisy społecznościowe przyczynią się do infantylności społeczeństwa. Zmienią się ludzkie priorytety, zaś najważniejszym stanie się pogoń za sensacją. Społeczeństwo może zostać pozbawione poczucia tożsamości. Gdyż owe serwisy nieustannie cię zapewniają o tym, że jesteś wysłuchiwany, rozpoznawalny i równie ważny jak każdy inny użytkownik.
Greenfield obawia się też, że “prawdziwa rozmowa w realnym świecie może zupełnie zostać zastąpiona przez łatwiejsze i szybsze dialogi na ekranie, w ten sam sposób, w jaki okrutne zabijanie zwierząt zostało zastąpione wygodnym opakowaniem z mięsem, które można kupić w supermarkecie.”
*Susan Greenfield, profesor farmakologii na Uniwersytecie Oksfordzkim, dyrektor Royal Institution jest cenionym naukowcem, pisarką i dziennikarką.
Niemal co trzeci Polak aktywnie korzysta z internetowych serwisów społecznościowych – wynika z badań D-Link Technology Trend. Okazuje się, że świadomość istnienia serwisów społecznościowych ma ponad połowa Polaków (53%), a aktywnie korzysta z nich 31% społeczeństwa. Użytkownicy prowadzą życie w sieci głównie dla utrzymania dotychczasowych znajomości (57% osób) oraz z ciekawości (52%). Co czwarty respondent przyznaje, że serwisy społecznościowe pomagają mu zabić wolny czas. Tyle samo użytkowników szuka tam nowych znajomości, a 18% korzysta z takich serwisów by dyskutować na interesujące tematy. Liderem polskich społeczności jest Nasza-klasa.pl. Serwis, który od połowy 2007 roku bije rekordy popularności znają niemal wszyscy internauci (90%). Co więcej, 73 % użytkowników Internetu w Polsce aktywnie z niego korzysta. Kolejne miejsca zajmują Fotka.pl (48% słyszało o tym serwisie, natomiast 20% korzysta), Sympatia.pl (28% słyszało, 7% korzysta) i Grono.net (odpowiednio: 26% i 11%). Internauci znają również zagraniczne serwisy społecznościowe, przede wszystkim MySpace.com (12%) i Facebook.com (5%).
Wydawać się może, że jest to nieunikniony porządek ewolucji. Telefony komórkowe diametralnie zmieniły podejście społeczeństwa do komunikowania się. Zamiast iść do budki telefonicznej, wolimy wyjąć telefon z kieszeni, zadzwonić do bliskiej osoby lub wysłać jej krótką wiadomość tekstową. Podobny los czeka serwisy społecznościowe jak i podejście całego społeczeństwa. Na przestrzeni lat świat przeszedł kompletną metamorfozę, rozwój nowych technologii przyćmił świadomość tego, że człowiek również podlega ewolucji i doskonaleniu. Być może nowa era komunikowania się, m.in. za pomocą serwisów społecznościowych to nieunikniony kierunek, do którego wcześniej czy później będziemy musieli się przystosować…



Serwisy społecznościowe – chcemy tylko polskie!
Jak wynika z ostatnich badań D-Link Technology Trend, zagraniczne portale społecznościowe – Facebook, Bebo czy MySpace ciągle nie mogą przebić się do masowej świadomości polskich użytkowników Internetu. Większość internautów nawet nie wie o ich istnieniu. Na rodzimej scenie społecznościowej niepodzielnie rządzi Nasza-Klasa z ponad 11 milionami użytkowników. Na naszym rynku jak do tej pory nie przyjęły się też mikroblogi. Amerykański Twitter dla polskich internautów praktycznie nie istnieje.
Nasza–Klasa nie daje szans konkurentom. W sześciomiesięcznym okresie poprzedzającym tegoroczne badania przynajmniej raz z serwisu skorzystało 81% internautów. Jednocześnie nazwę Nasza–Klasa zna niemal każdy użytkownik Internetu (94%). Ciągle popularne jest też Grono – serwis, który rozpoznaje niemal co czwarty internauta (23%) – gromadzi obecnie 8% użytkowników sieci w Polsce. O taką popularność zagraniczni konkurenci dopiero walczą. Wśród nich najlepiej radzi sobie MySpace. Nazwę portalu zna 14% polskich internautów, a korzysta z niego 6%. To i tak dwukrotnie więcej niż w przypadku Facebooka. Jego nazwę rozpoznaje co prawda 12% internautów, ale korzysta zaledwie 3%.
W badaniu D-Link Technology Trend najsłabiej radzi sobie Bebo. Mimo dużej popularności, szczególnie w krajach anglosaskich, polska witryna serwisu nie przyciągnęła masy internautów. Jej nazwę zna 3% z nich, zapewne głównie dzięki intensywnej promocji wydawnictwa Agora, prowadzącego serwis w Polsce. Odsetek osób, które w badaniu zadeklarowały korzystanie z portalu nie przekroczył jednego procenta.
Serc naszych internautów nie podbił również Twitter. Najwyraźniej zjawisko mikroblogowania, głośne choćby za sprawą wykorzystania Twittera w zwycięskiej kampanii Baraka Obamy, w Polsce na razie niemal nie istnieje. Odsetek osób, które zadeklarowały korzystanie z Twittera nie przekroczył jednego procenta, a znajomość marki sięgnęła ledwie 2%.
W ramach badania D-Link Technology Trend pod lupę wzięto również portale społecznościowe dla profesjonalistów. W tej niszy najlepszą pozycję zajmuje polski GoldenLine. Portal ten zna 7%, a do korzystania z niego przyznaje się 2% wszystkich internautów. To sporo, zważywszy na specyficzną grupę docelową serwisu. Nieco gorzej wypada rodzimy konkurent Goldenline – Profeo, któremu udało się zgromadzić 1% internautów i zbudować rozpoznawalność marki na poziomie 3%. Nawet ten wynik jest lepszy od osiągnięć amerykańskiego serwisu LinkedIn, z którego korzysta mniej niż jeden procent polskich internautów.
Komentarz
Mariusz Piaseczny, D-Link Polska
Niezbyt przekonujące wyniki popularności międzynarodowych serwisów społecznościowych okazują się nie takie słabe, gdy liczbę ich użytkowników oszacujemy w wartościach bezwzględnych. Okazuje się, że z Facebooka korzysta już prawie pół miliona Polaków, a z MySpace’a ponad 800 tysięcy. Co prawda w porównaniu z ponad 11. milionami użytkowników Naszej-Klasy zagraniczne portale wciąż pozostają w niszy, ale ich rynkowa pozycja wydaje się niezagrożona.
Przy okazji badania D-Link Technology Trend potwierdza się teza, że polscy internauci znacznie bardziej wolą rodzime projekty internetowe niż ich zagraniczne odpowiedniki. Wystarczy tu wspomnieć przypadki serwisu Allegro (w porównaniu z Ebayem) czy Gadu-Gadu (konkurencja ze Skypem).
Jednak niewielka popularność zagranicznych serwisów wcale nie oznacza, że z biznesowego punktu widzenia stoją one na straconej pozycji. Paradoksalnie ich marketingowa siła może polegać na stosunkowo niewielkiej grupie użytkowników, którą jednak można znacznie łatwiej sprecyzować niż w przypadku kilkunastomilionowej rzeszy fanów Naszej-Klasy.
Właściciele serwisów społecznościowych muszą sobie jednak odpowiedzieć na wciąż aktualne pytanie – w jaki sposób przekuć popularność własnego projektu w sukces biznesowy, jednocześnie nie zrażając do siebie bardzo wyczulonych na nachalną reklamę użytkowników. To od tej odpowiedzi będzie zależeć przyszłość ich wszystkich.
SPROSTOWANIE: W prezentacji, która została umieszczona na slideshare, zamiast Grono.net pojawiła się informacja o Grono.pl. W trakcie badania ankieterzy Millward Brown SMG/KRC pytali oczywiście o Grono.net. Błąd wystąpił jedynie w prezentacji. Obecnie na slideshare znajduje się prezentacja z prawidłową nazwą.
Przepraszamy w imieniu D-Linka i Millward Brown SMG/KRC.